Dawno mnie tu nie było, ale wracam . . .

Lato było bardzo intensywne, zawodowo dla mnie najważniejsze. Wraz z moim redakcyjnym
kolegą od czerwca do września pracowaliśmy nad projektem „Chłopcy w tym wielkim powstaniu”,
chwilę później przenieśliśmy się na zamek w Ogrodzieńcu i rozpoczęliśmy pracę nad kolejnym
bardzo ważnym projektem. Efekty możecie zobaczyć tu: 

Po wakacjach pozostała satysfakcja i zbędę kilogramy. Nie byłam łaskawa dla mojego ciała. Dwa
miesiące spędzone w samochodzie i 4 tys. pokonanych kilometrów mnie złamały. Znają mnie już w
każdym barze z szybkim jedzeniem na Śląsku. Dziś bym to rozegrała inaczej, ale wówczas
pretekstów było dużo. Przecież gdy na zewnątrz temperatura przekracza 30 st. C, to jedzenie w
nagrzanym samochodzie się zepsuje. Lodówki samochodowe? Kiedy auto będzie stało, lodówka na
usb nie działa, a wkłady lodowe? Roztopią się. . . . Można więc z czystym sumieniem sięgnąć po
hamburgera.

Zapomniałam o cudownym wynalazku, jakim jest termos, ale mądra Ola po. . . Tak naprawdę to
wszystko wymówki, a ja po czterech latach nienagnanego odżywiania urządziłam swojemu
organizmowi niezły Meksyk. Na szczęście „wróciłam” po rozum do głowy, wracam i na moją
strefę.

ZOSTAW KOMENTARZ

Copyright (c) 2019 POLSKA PRESS GRUPA

OBSERWUJ